Z opóźnieniem zamieszczam moje dywagacje na temat EURO, a to ze względu na chorobę w rodzinie.

ŚWIĘTO (ПРАЗДНИК)

 

Znowu euforia ogarnęła kraj od Bałtyku po Tatry. Remis z Rosją (w walce bokserskiej byłby to remis ze wskazaniem na Polskę) jest odbierany jako zwycięstwo. A tymczasem sytuacja w naszej grupie jest taka, że Rosjanie nie mogą sobie pozwolić nawet na porażkę z Grecją jedną bramką, a my musimy wygrać z Czechami. Co ciekawe, w przypadku wygranej Grecji, przy remisie Polski z Czechami to oni awansują do ćwierćfinałów razem z Rosją. Wszystko jeszcze jest możliwe, nawet to, że Rosja pojedzie wcześnie do domu. I wtedy dopiero moglibyśmy ogłosić prawdziwe zwycięstwo. Nawet jeśli awansują Czechy i Grecja (to także jest możliwe!). A niektóre kobiety mówią, że piłka nożna jest nudna.

BIEDNY NICOLAS!

 Zakładając stronę internetową chciałem za wszelka cenę uniknąć polityki. Niestety, polityka wciska się w nasze życie wszystkimi szparami i jak pogody, nie da się jej nie zauważyć. A przejść obok chyba nie wypada. Bo polityka jest tematem nr 1 (no, może jeszcze seriale, ale chyba już mniej niż kiedyś) przy grillach, na spotkaniach rodzinnych czyli chrzcinach, ślubach i stypach, w pociągach i wszędzie tam, gdzie spotka się co najmniej dwóch rodaków. W dodatku sympatia dla poszczególnych opcji politycznych nasila się wraz z ilością wypitego alkoholu. Chociaż są zapaleńcy, szczególnie po stronie Smoleńska, którzy mogą dyskutować żywiołowo nawet na trzeźwo. Są oni niesłusznie zaliczani do fanatyków, a w rzeczywistości należy im oddać głęboki pokłon, gdyż są to ludzie, którzy wierzą w to co mówią, a to nie jest takie pospolite. Ale teraz chcę odejść na trochę od polskiego podwórka…