Hello, world!

Moje hobby

Szczegóły

 PAPIEROSY PRL        

       Moja wczesna i trochę późniejsza młodość upłynęła w czasach, gdy nikt nie słyszał o szkodliwości stosowania azotoksu w rolnictwie i palenia papierosów wszędzie. Papieros był wszechobecny, a osoba, która nie paliła była podejrzana. Tak jak teraz ktoś, kto nie ma telefonu komórkowego. Ktoś kto nie palił i nie pił, był towarzysko wykluczony.      

     Niestety, papierosy nigdy mi nie smakowały. Coś może było w genach, a może przez to, że u nas w domu się nie paliło. Tak czy inaczej w dziedzinie nikotynowej byłem parszywą owcą. Całe szczęście, że polubiłem piwo od pierwszego wejrzenia i to łagodziło nieco podejrzenia kierowane w moją stronę, gdy mówiłem: nie palę.     

     Były to także czasy, gdy człowiek posiadał jakieś hobby. Zbieractwo, wędkarstwo, czytelnictwo – to chyba najpopularniejsze hobby w moich czasach. Zbierać można praktycznie wszystko: znaczki, monety, banknoty (to zbieractwo jest i obecnie najpopularniejsze), pudełka od zapałek, kamienie, książki, płyty i wiele innych. Muzeum Gwizdka w Gwizdałach jest tego najlepszym dowodem. Albo zbiór wielkanocnych pisanek w Ciechanowcu.    Ja, żeby zrekompensować niechęć do palenia papierosów, zacząłem zbierać pudełka i opakowania po papierosach. Niestety, po jakimś czasie zrezygnowałem z tego hobby, nie pamiętam kiedy i dlaczego. Ale było to jeszcze za PRL-u. Pudło z moimi zbiorami walało się latami tu i tam, trochę nadgryzł je ząb czasu, trochę myszy, ale jednak większość ocalała. Teraz przeglądając je, doznałem pewnego wzruszenia i powróciłem na chwilę do czasów młodości durnej i chmurnej, socjalistycznej i biednej, ale jednak we wspomnieniach miłej. 

     Niestety, opakowanie po papierosach marki „Mazur” gdzieś mi przepadło, a były to papierosy najgorsze, pakowane po 10 sztuk. Po nich oczywiście „Sport”. Palacze mówili wtedy: "sport - to zdrowie". Na opakowaniu bardzo ciekawa reklama - znak czasów minionych.

 
Niestety, nie zapisałem sobie, w których latach pokazywały się nowe marki papierosów. Kojarzy mi się, że "Klubowe" narodziły się wraz z klubami "Ruch" na wsiach, a były to lata 60-te i 70-te. U nas w Urlach klub powstał w 1968 roku. Jak wspomniałem, palili prawie wszyscy, w klubie można było "siekierę zawiesić".
 
 
 Moje pierwsze opakowanie przepadło, a były to papierosy amerykańskie marki "Viceroy" w tekturowym pudełeczku. Ale drugie, to były "Giewonty" z głową jakiegoś górala czy Janosika, które palił mój brat.

Te same papierosy pojawiły się później w innych "odsłonach"
 
 
 
 

 

 

 

   
© Chatka Kubatka, 2020